Przeszli jeszcze kilkanaście

facet |działki łódź |druk cyfrowy

„Przeszli jeszcze kilkanaście kroków. Tam, gdzie jeziorko kończyło się wysokim wałem zwalonych pni, mułu i gałązek, a w szczerbach tej zapory pieniła się i przelewała woda, płynąc dalej znów wąskim pasmem. W rzeczywistości jeziorko okazało się tylko spiętrzoną wodą strumienia.
Wzdłuż niskich brzegów tkwiły w ziemi niluc kikuty pni poprzecinanych ostrymi żębami, brunatniały kawałki kory i pożółkłego już drzewa. Jeden z leśnych olbrzymów leżał zwalony kilka kroków od brzegu. Widać mali drwale źle obliczyli odległość i drzewo zamiast do jeziorka runęło na ziemię. Toimniża siadł na nim i gestem ręki wskazał miejsce Karolowi.
— Niech mój brat nie porusza się — powiedział szeptem — i nie rozmawia, a ujrzy coś, czego dotąd nie oglądały oczy żadnej bladej twarzy.
Karol zamienił się w posąg. Wlepił wzrok w taflę wody, ale nic się na niej ani pod nią nie działo. Fale znikły, powierzchnia wygładziła się. Sterczały nad nią stożkowate budowle — domki bobrzego ludu, podobne do miniatur indiańskich tipi, tyle że wejście do nich znajdowało się pod powierzchnią wody.
Minęło kilka — dla Karola bardzo długich — chwil. Wówczas drobna fala plusnęła tuż przy tamie. Toimniża pochylił się, przyłożył do warg obie dłonie zwinięte w trąbkę i począł ni to mówić, ni to wołać przeciągłym, monotonnym głosem“(4)

<<<< Tego samego popołudnia | - Niestety - odrzekł wielce >>>>

Betsson |gdynia konferencje |tworzenie stron internetowych