Nie byłem ciekaw co o mnie
„Nie byłem ciekaw, co o mnie mówią. Nie obchodziła mnie ich argumentacja, nienowa zresztą, jaką zwalczali istnienie SAO w ogóle, nie wspominając już o takich sytuacjach jak ta, w której sami się teraz znaleźli. To wszystko i tak wiedziałem. Ale musiałem się przekonać, czy nie postanowią sabotować moich instrukcji. Moich Powiedzmy, moich. Chociaż i ja byłem przecież tylko przekaźnikiem. Na dobrą sprawę mogli tu zamiast mnie przysłać wyłącznie automaty, a ludziom wydawać polecenia albo z satelity, albo nawet z Ziemi. Tego, oczywiście, nie będę im tłumaczył.
— Czy nie sądzicie — odezwała się w pewnym momencie Lana, wykorzystując sekundę ciszy — że on słucha wszystkiego, co tutaj mówimy Macie zamiar bawić go dalej
— Niech słucha — obruszył się Beccari. — Co mnie to obchodzi!
— Cały czas będziemy teraz podsłuchiwani — przestraszył się Warda. Tak, z nim nie powinienem mieć kłopotu...
— Ja nie wiem — zabrzmiał młody, dziewczęcy głosik, Ariki czy Sawy — ale to byłoby jakieś... — zawahała się — nieprzyzwoite... — znalazła wreszcie słowo, oddające jej myśl. Ktoś roześmiał się głośno.
— Oni i przyzwoitość! — zawołał Zamfi. — Nie, Aria, ty naprawdę jesteś jeszcze dzieckiem...
—Uspokójcie się — zabrzmiał ponownie głos Lany. — Powiedziałem to specjalnie... jeśli on naprawdę nas słucha. Nasz szef — w jej tonie zabrzmiała leciutka, nieuchwytna niemal kpina — nic nie mówi i ma rację. Jedyne, co możemy zrobić, to zachowywać się tak, jakby go nie było. Ostatecznie naprawdę mamy tu masę roboty... i to niezależnie od tego, czy przytrafią się nam jeszcze jakieś odwiedziny, czy nie. Co do nich zresztą, przynajmniej tych ostatnich, pamiętacie, nasunęło mi się właśnie pewne przypuszczenie... ale o tym powiem wam, kiedy będę pewna, że nie jesteśmy śledzeni. A w razie czego... jest nas dziewięcioro. On może tylko niszczyć. I jest sam. My umiemy coś więcej... i chcemy więcej. Nie przejmowałabym się tak tym, co nas spotkało. Po kolacji powinieneś tam pójść, Sem. Co do jednego ma niewątpliwie rację lepiej, żeby cpzmawiał z jednym z nas niż ze wszystkimi. Zresztą, trzeba przyznać, że wybrał bardzo mądrze. Niepotrzebny nam kiero“(7)