- Niestety - odrzekł wielce
„— Niestety — odrzekł wielce zmieszany Pitou — mam wrażenie, że to jest niemożliwe...
— Ha! W takim razie zostanie pan żołnierzem! — rzekła Katarzynka.
— Żołnierzem
— Ależ oczywiście! To nie ma sensu wpadać w rozpacz z tak błahego powodu... Z początku byłam przekonana, że mnie pan powiadomi o nagłej śmierci swojej ciotki.
— Ach — odparł chłopiec głęboko przejęty — dla mnie to jest tyleż, co gdyby umarła, bo mnie wypędziła...
— Przepraszam — odrzekła Billotka śmiejąc się — brakuje tylko, żeby się pan rozpłakał... — Katarzynka wybuchnęla takim wesołym śmiechem, że Pitou znów poczuł się zmieszany.
— Czy pani nie słyszała, że ona mnie wypędziła — powtórzył zrozpaczony wychowanek proboszcza Fortiera.
— I co z tego Tym lepiej! — odpowiedziała Katarzyna.
— Dobrze się pani śmiać, panno Katarzyno. Ma pani bardzo szczęśliwe usposobienie, cudze nieszczęścia nie robią widocznie na pani wielkiego wrażenia.
— A skąd pan wie, że nie byłoby mi pana żal, gdyby pana spotkało nieszczęście
— Żałowałaby mnie pani, gdyby mnie spotkało prawdziwe nieszczęście A czy pani wie, że ja nie mam z czego żyć
— W takim razie — jeszcze lepiej! — odpowiedziała Katarzyna.
Pitou stał, nic nie rozumiejąc. .
— A fcto mi da jeść Chyba pani przyzna, że bez tego ani rusz... Zwłaszcza gdy chodzi o mnie... zawsze jestem głodny...“(5)