świecąca jak latarnia Zacząłem
„świecąca jak latarnia. Zacząłem liczyć ukazujące się gwiazdy, ale wkrótce było ich tak wiele, że nie mogłem nadążyć. Wtedy matka zaczęła nagle płakać, a ja wiedziałem, że płacze, bo czuje się taka samotna na świecie, i zrobiło mi się strasznie przykro, że choć przez chwilę pragnąłem ją kopnąć. Matka powiedziała, że chyba będzie lepiej zrezygnować z jazdy do San Carlo i wrócić wieczornym pociągiem do Rzymu. Zrobiliśmy tak i mama ucieszyła się, kiedy po powrocie do pałacu zobaczyła Tibiego wyciągniętego w salonie na kanapie.
Tej nocy leżąc w łóżku i myśląc o Ewie i o wszystkim, co działo się w tym mieście, gdzie nie słyszy się deszczu, zrozumiałem, że chciałbym wrócić do Ameryki. Nikt tu, we Włoszech, naprawdę mnie nie rozumiał. Kiedy mówiłem rano dzień dobry portierowi, nie wiedział, o co mi chodzi. Gdybym wyszedł na balkon i krzyknął „Pali się!", albo „Ratunku!", albo coś podobnego, nie zrozumiałby mnie nikt. Pomyślałem, że chciałbym wrócić do Nantucket, gdzie każdy by mnie rozumiał i gdzie można spotkać na plaży wiele takich dziewczyn jak Ewa. Doszedłem do wniosku, że każdy powinien żyć w swojej ojczyźnie i że w ludziach, którzy decydują się na emigrację, zawsze jest coś dziwnego albo śmiesznego. Mama miała wiele przyjaciółek Amerykanek mówiących płynnie po włosku i ubierających się jak rodowite Włoszki. Wszystko w ich domach było włoskie, czasem nie wyłączając nawet mężów, ale mnie zawsze się wydawało, że jest w tych paniach coś śmiesznego, jak gdyby przekrzywił im się szew w pończosze albo spt»d sukienki wystawał brzeg dessous. Wydawało mi się, że to jest nieuniknione, gdy ktoś mieszka w obcym kraju. Chciałem wrócić do Ameryki. Na drugi dzień zakomunikowałem to matce, ale odpowiedziała mi, że to wykluczone, nie mogę wracać sam, a ona już tam nikogo nie zna. Zapytałem wtedy, czy mógłbym pojechać przynajmniej na wakacje, ale matka powiedziała, że nie stać jej na to i że ma zamiar wynająć willę w Santa Marinella. Wobec tego spytałem, czy pozwoliłaby mi pojechać, gdybym sam na to zarobił, i mama powiedziała, że oczywiście.“(14)